Odwołanie Drubczenu w Polsce, oczekujemy na potwierdzenie inicjacji Guhjagarbhy

Drodzy Przyjaciele,

Nie­którzy z Was pew­nie już wiedzą, że w ostat­nich dniach J. Ś. Gang­teng Tulku Rin­pocze odwołał swój przyjazd do Pol­ski ze względu na sprawy, które angażują go w Bhutanie. Z tego powodu jesteśmy zmuszeni zrezygnować z organizacji pol­skiego Drub­czenu. Poin­for­mowano nas, że w nie­długim czasie będą znane nowe ter­miny wizyty w Rosji.

Wszyst­kim, którzy prze­kazali darowizny, pieniądze zostaną ode­słane - prosimy o podanie danych do zwrot­nego prze­lewu (nazwisk, numerów kont itp.)

Jest nam ogrom­nie przy­kro, prze­praszamy za zamieszanie i związane z tym trud­no­ści. Nikt nie spo­dziewał się takiego obrotu sprawy.

Aktual­nie staramy się ustalić, czy Rin­pocze będzie mógł przyjechać do Pol­ski na kilka dni (po drodze do Rosji) i udzielić inicjacji Guh­jagar­bhy. Nie jest to jed­nak pewne, a ostateczna decyzja i daty będą praw­dopodob­nie znane pod koniec sierpnia.

Poin­for­mujemy Was, gdy tylko dowiemy się, czy inicjacja będzie mogła odbyć się w Pol­sce i gdy poznamy jej daty.


Z życzeniami wszyst­kiego dobrego,
Yeshe Khorlo w Pol­sce.

Po drubczenie Wadżrakilaji we Francji, przed drubczenem Amitajusa w Polsce w 2014 r.

Drodzy Przyjaciele, Uczniowie i Sym­patycy Gang­tenga Tulku Rin­pocze

Z rado­ścią infor­mujemy, że nasz Nauczyciel - Gang­teng Tulku Rin­pocze - przyjedzie w przy­szłym roku do Pol­ski z 14 dniową wizytą, w ramach której poprowadzi wyjąt­kową prak­tykę - DRUBCZEN AMITAJUSA.

Rin­pocze zgodził się rów­nież udzielić inicjacji Guh­jagar­bhy – królowej wszyst­kich tantr – która trwa 4 dni.

Poniżej znaj­dziecie szczegółową relację z drub­czenu Wadżrakilaji, który odbył się w 2013 r. we Fran­cji oraz więcej infor­macji na temat przy­szłorocz­nego drub­czenu Amitajusa w Polsce.

* * *

Drub­czen Wadżrakilaji we Fran­cji

Dzięki inten­cji i decyzji Gang­tenga Tulku Rin­pocze, aktyw­no­ści Khenpo Karma Wan­gyala, Dordże Lopyna i przy­byłych z Bhutanu mnichów i gom­czenów; dzięki wysił­kom gospodarzy – sangi fran­cuskiej oraz wspól­nym staraniom i aspiracjom ludzi z całej Europy, wszyscy – bez­pośred­nio lub pośred­nio – mieliśmy cenną moż­liwość uczest­niczyć w nie­zwykłym wydarzeniu jakim był drub­czen Wadżrakilaji.

W sierp­niu tego roku do położonego w Jurze Fran­cuskjej w pobliżu wioski Blye bud­dyj­skiego ośrodka Pema Yang Dzong przyjechało sto kil­kadziesiąt osób, by pod prze­wod­nic­twem Rin­pocze przez dziesięć dni ramię w ramię inten­syw­nie prak­tykować na rzecz pożytku światowego i indywidual­nego. Przy­byli Fran­cuzi, Niemcy, Austriacy, Szwaj­carzy, Hisz­panie, Polacy i Rosjanie. Wielu z tych, którzy nie mogli wziąć udziału osobi­ście wsparło całe przed­się­wzięcie material­nie, a także w inny sposób.

Co to jest drub­czen?

Drub­czen to bar­dzo szczególna prak­tyka wadżrajany prowadzona w for­mie grupowego odosob­nienia, poświęconego wybranemu bóstwu medytacyj­nemu. W jego trak­cie uczest­nicy pod prze­wod­nic­twem wykwalifikowanego lamy prak­tykują sadhanę, recytują modlitwy i man­try, ofiarowują tsok, oraz dodat­kowo wykonują pudżę ognia i ofiarowanie dymu Riło Sang­czie. Wszystko to robią podzieleni na zmiany, tak aby wzajem­nie zapew­nić sobie wymagany odpoczynek pomiędzy recytacjami, które muszą być utrzymane nie­ustan­nie dzień i noc przez cały wyznaczony okres.

W Pema Yang Dzong w ciągu dnia dwukrot­nie prak­tykowaliśmy ledziang, czyli roz­budowaną, szczegółową wer­sję sadhany głów­nej. Prowadzeni przez Rin­pocze i Dordże Lopyna – mistrza ceremonii, krok po kroku prze­chodziliśmy przez wszyst­kie zadane fazy tej bogatej medytacji. Zgromadzeni w jed­nej man­dali wspól­nie budowaliśmy wizualizacje i jak zaczarowani przy­patrywaliśmy się peł­nej znaczeń opowie­ści zawar­tej w tań­cach lamów. Recytowaliśmy man­try Wadżrakilaji, uosabiającego oświeconą aktyw­ność wszyst­kich bud­dów – słynącą szczegól­nie z dynamicz­nego usuwania prze­szkód i  nisz­czenia sił wrogich współczuciu.

Nie­samowita była rów­nież muzyka grana przez mnichów na dhar­micz­nych instrumen­tach. Czasami głośna, tubalna, żywiołowa i pełna mocy wstrząsała naszymi umysłami. Prze­ganiała roz­proszenie, przy­woływała do kon­cen­tracji, pozwalając wręcz poczuć prak­tykę w kościach. Innym zaś razem bar­dzo wolna, spo­kojna, lecz nie pozbawiona dostoj­nych i wyraź­nych pod­kreśleń, zdawała się szep­tać i wyłusz­czać jakąś pra­starą tajemnicę.

Nie zabrakło mnogo­ści pięk­nych torm, o skom­plikowanych wzorach – zarówno tych okazałych, ustawionych przed cen­tralną man­dalą oraz mniej­szych, pieczołowicie przy­gotowywanych i ofiarowywanych każ­dego dnia. Ofiarowywane i rytual­nie spo­żywane były roz­maite cenne sub­stan­cje, a także tsok, pod­czas którego zwyczajne pożywienie i napoje sym­bolicz­nie stawały się reprezen­tacjami zręcz­nych metod, współ­czucia i mądrości.

Wadżrakilaja mandala

W pew­nych momen­tach prak­tyki nasze twarze znaczone były, albo lepiej powiedziaw­szy ozdabiane były przez mnichów sym­bolicz­nymi sub­stan­cjami. Przez co na własnej skórze mogliśmy odczuwać dotyk nie­których ornamen­tów, które zdobią heruków, a przy­pominać nam mają o koniecz­no­ści ujarz­miania negatyw­nych stanów umysłu – tutaj akurat zazdro­ści. Sam zaś Rin­pocze, Dordże Lopyn, a pod­czas tań­ców czam mnisi i gom­czeni przy­wdziewali bogate w ornamenty kolorowe kostiumy, a czasami maski. Wszystko po to, by zręcz­nie zaszczepić w naszej świadomo­ści bogatą naukę o poskramianiu bez wyjątku wszyst­kich krnąbr­nych prze­szkód, których źródłem jest nie kto inny, lecz nasz własny umysł.

Ponie­waż – jak powiedział nam na początku Rin­pocze – drub­czen jest tym czasem, który przede wszyst­kim prze­znaczany jest na samą inten­sywną prak­tykę, to nie zostaje go wiele na objaśnienia i intelek­tualne badanie. Tym samym, nauki Buddy zaszczepiane są wtedy głów­nie przy użyciu samego języka sym­boli. Podob­nie jak zasadzane są w ziemi ziarna. Ze względu na siłę i zręcz­ność tkwiącą w metodach wadżrajany począt­kowa trud­ność odczytania tego języka, czyli dostrzeżenia roślin w ukrytych pod ziemią ziar­nach, wcale nie stanowi prze­szkody. Naszym zadaniem jest jed­nak pełna ufno­ści i zaan­gażowania pielęgnacja tych ziaren – nawet jeśli nie­wiele jesz­cze widzimy – poprzez naj­lep­szą prak­tykę na jaką nas stać. Wszyst­kie naj­drob­niej­sze elementy drub­czenu sprzysiężone są razem i zor­ganizowane właśnie w taki spo­sób, który nie­zmier­nie sprzyja prak­tyce i pielęgnacji owych ziaren wglądu. W zwyczaj­nych warun­kach codzien­nego życia jest to daleko trud­niej­sze i m.in. po to ist­nieje cenna tradycja drub­czenów, by temu zaradzić.

Nie pozostaliśmy jed­nak cał­kiem bez wyjaśnień. Rin­pocze udzielił ich właśnie tyle ile w danych okolicz­no­ściach było potrzebne. Jeżeli coś już bar­dzo wier­ciło nam dziurę w brzuchy, to mieliśmy też cenną moż­liwość zapytania Khenpo Wan­gyala, którego wiedza, doświad­czenie i pełna współ­czucia cier­pliwość do nas są nie do prze­cenienia. Ponadto, część wstęp­nych kwestii można było zro­zumieć samemu poprzez prze­czytanie tłumaczeń tek­stów prak­tyki, które wcześniej przy­gotowali nasi nie­strudzeni tłumacze. Na peł­niej­sze studiowanie wszyst­kiego tego, co dokład­nie wydarza się pod­czas drub­czenu można prze­znaczyć czas przed albo po.

Drub­czen okazał się więc dla nas czasem inten­syw­nego treningu ciała, mowy i umysłu. Zaan­gażował nas całych. Nie ominął swym dobroczyn­nym wpływem żad­nej z sze­ściu świadomo­ści zmysłów. Wszystko, co widzieliśmy (i wizualizowaliśmy), słyszeliśmy (i inkan­towaliśmy), smakowaliśmy, dotykaliśmy, czuliśmy, a nawet roz­myślaliśmy zostało zręcz­nie połączone, tworząc trans­cen­dentne środowisko czystej krainy Wadżrakilaji.

Tańce czam i muzyka dharmy

Pradawna tradycja wytwarzania men­drub

Bar­dzo pomyślne jest, gdy uda się połączyć drub­czen z rów­nie szczególną prak­tyką wadżrajany, polegającą na przy­gotowywaniu men­drub. Chodzi o amrite, dutsi, które tłumaczy się jako nek­tar lub „elik­sir nie­śmier­tel­no­ści”. Nie­dualne „święte lekar­stwo” Dharmy, stanowiące remedium na zaciem­nienia umysłu, klesie. Przyj­muje ono postać zarówno sym­boliczną oraz sub­stan­cjalną. Wytwarza się je z unikal­nych skład­ników, świętych sub­stan­cji, ziół, minerałów, prze­strzegając starożyt­nych recep­tur i procedur, pod­czas których sub­stan­cje wypeł­niane są esen­cją specjal­nych dharani, mantr i modlitw. Jak opowiedział nam na zakoń­czenie Rin­pocze, nie­sie ono ze sobą wiel­kie duchowe błogosławień­stwo, w tym rów­nież szereg zewnętrz­nych, wewnętrz­nych i sekret­nych korzyści.

W Blye otrzymaliśmy unikalną moż­liwość uczest­niczenia, a zarazem prze­śledzenia etap po etapie tej kul­tywowanej od wieków drogocen­nej sekret­nej tradycji. Byliśmy pod­czas przy­gotowywania i fizycz­nego łączenia ze sobą sub­stan­cji oraz pod­czas uroczystego umiesz­czania ich w man­dali. Następ­nie, już po zasłonięciu cen­tral­nej man­dali i roz­poczęciu zasad­niczej czę­ści drub­czenu, każdy z przy­byłych, bez względu na wiek, płeć, czy miej­sce pochodzenia, dokładał swych sił, by strumień mantr nie­ustan­nie wypeł­niał wazę ze „świętym lekarstwem”.

W czasie nocy – tzn. od 21-wszej do 6-tej, pod opieką podzielonych na zespoły bhuthań­skich mnichów i gom­czenów, trzykrot­nie prak­tykowaliśmy ledziang. Oczywi­ście rów­nież podzieleni na grupy. Gdy jedni koń­czyli swą wartę, przy­chodzili następni i przej­mowali odpowiedzial­ność za pod­trzymywanie ognia prak­tyki – co było podobne do wspól­nego nie­sienia olim­pij­skiego płomienia.

Taka była właśnie nasza rola – god­nie nieść ten znicz, w atmos­ferze współ­działania, wzajem­nej pomocy i jak mówił przed drub­czenem Khenpo-la: dbać o wła­ściwe nastawienie umysłu. Tzn. przez cały okres jego trwania pielęgnować wiarę, roz­wagę, pil­ność i szacunek. Wtedy – jak zapew­niał – korzy­ści są nie­zmier­nie duże.

Drub­czen zakoń­czył się ceremonią „otrzymania sid­dhi”, man­dala została otworzona, a Rin­pocze dokonał spraw­dzenia myn­drubu. To nie­zwykle cenne, że drub­czen nie tylko odbył się, ale został prze­prowadzony w peł­nej tradycyj­nej for­mie. Z przy­gotowywaniem myn­drubu, tań­cami czam, prowadzonymi przez wyszkolonych i biegłych w medytacji mnichów i gomczenów.

Być może dla kul­turoznawcy, orien­talisty teo­retyka – całe przed­się­wzięcie postrzegane byłoby jedynie jako elementy interesującego, barw­nego artystycz­nie folk­loru. Za tym artyzmem i peł­nymi sym­boli rytuałami, kryje się jed­nak coś zdecydowanie więcej. Zręczne metody wadżrajany: przy­bliżenia odkrycia praw­dziwej natury umysłu i sprowadzania wielu relatyw­nych korzy­ści – o czym można prze­czytać w spisanych wyjaśnieniach Gang­tenga Tulku Rin­pocze [link tutaj].

Był to piękny czas, w którym mogliśmy zauważyć, że bez względu, z którego kraju pochodzimy, to stanowimy jedną sangę. Wzajem­nie wspierającą się całość. Mogliśmy poczuć, że stanowimy całość nie tylko z poznanymi uczest­nikami, lecz w ogóle ze wszyst­kimi i wszyst­kim. Nie jest łatwo zatrzymać to spo­strzeżenie, ale warto je odnawiać. Wspólny drub­czen jest do tego jedną z naj­do­skonal­szych okazji.

Drub­czen Amitajusa w Pol­sce

W minionym roku, pod­czas nauk Trek­czo udzielanych w Zieleńcu Gang­teng Tulku Rin­pocze wyraził swą oświeconą inten­cje i zachęcił do zor­ganizowania drub­czenu w Pol­sce. Aktual­nie Rin­pocze potwier­dził swoją zgodę i w 2014 roku przyjedzie do nas wraz z Dordże Lopynem, mnichami i gom­czenami, by poprowadzić dziesięcio­dniowy drub­czen poświęcony Amitajusowi.

Amitajus Jab Jum

Amitajus, ‘Budda Nieograniczonego Życia’ jest aspek­tem sam­bhogakaji buddy Amitaby. Ukazywany jest w for­mie bodhisat­twy, trzymającego wazę z nek­tarem nie­śmier­tel­no­ści. Dzięki prak­tyce jego sadhany udzielane jest błogosławień­stwo długo­wiecz­no­ści, leczenia chorób, odnowy siły życiowej i har­monizowania nie­sprzyjających warunków.

Podob­nie jak miało to miej­sce we Fran­cji, drub­czen będzie prze­biegał w kom­plet­nym, tradycyj­nym stylu – wraz z „wyzwalającymi poprzez widzenie”, pięk­nymi artystycz­nie mistycz­nymi tań­cami czam, nie­ustającymi recytacjami mantr oraz przy­gotowywaniem nie­dual­nego „świętego lekar­stwa” Dharmy. Będzie to praw­dopodob­nie pierw­sze takie wydarzenie w naszym kraju.

Specjal­nie na tę okazję prze­tłumaczone z tybetań­skiego zostaną trzy kategorie tek­stów: ledziang, drub­khor i men­drub. Będziemy korzystać z sadhany ułożonej przez Kjab­dzie Dudzioma Rin­pocze o tytule: ‘Naj­wyż­sza Uczta Nie­śmier­tel­no­ści’, ledziang ‘Diamen­towej Gir­landy Nauk Długo­wiecz­no­ści’. Tytuły tek­stów: drub­khor (wyznaczającego struk­turę całego drub­czenu) i men­drub (dotyczącego spo­sobu przy­gotowania nek­taru sub­stan­cji) dopiero poznamy.

Drub­czen prze­znaczony jest dla wszyst­kich, nie tylko człon­ków i sym­patyków Yeshe Khorlo. Rin­pocze udzieli inicjacji Amitajusa i każdy może przyjechać. To okazja do wzięcia udziału w czymś nie­zwykłym, nowym (poza Azją), peł­nym mocy i błogosławieństw. Zapraszamy wszyst­kich do uczest­nic­twa i pomocy w przy­gotowaniach tego wiel­kiego, ale rów­nież wymagającego wielu starań przedsięwzięcia.

Jak opowiadali Rin­pocze i Khenpo, zarówno bez­pośredni udział, ale rów­nież każdy rodzaj wspar­cia drub­czenu – czy to swoją pracą, czy w inny spo­sób, jak kto potrafi – jest źródłem ogrom­nej zasługi i dobroci.

Linki:

  1. Wiadomość wstępna o Drub­czenie Amitajusa w Pol­sce w 2014 r.
  2. Wyjaśnienia Gang­tenga Rin­pocze nt. Drub­czenu – Zieleniec 2012 r.
  3. Film Piotra i Julity przed­stawiający ceremonię Drub­czenu
  4. Film autor­stwa Michel Vignoni przed­stawiający frag­menty ceremonii Drub­czenu we Fran­cji
  5. Komunikat Khenpo Wan­gyala nt. Drub­czenu Wadżrakilaji
  6. Krótka relacja fil­mowa z Drub­czenu – TV France


Rafał Sanecki
Yeshe Khorlo Pol­ska
15.11.2013

Następne »

  • Yeshe Khorlo: